- Tak! - w całym domu można było słychać krzyk blondyna. - Wygrałem! - do pokoju zbiegli się Harry i Zayn, a Niall zaczął tańczyć taniec zwycięstwa co wywołało u wszystkich śmiech.
- Będę się zbierać. Muszę zrobić jakieś zakupy, wyjść z psem i może spotkać się z dziewczynami. - na moich ustach widniał uśmiech, gdyż przede mną stała trójka wydurniających się chłopaków.
- Jak to?- jęknęli i popatrzyli na mnie błagalnie. - Zostań jeszcze trochę.
- Nie ma mowy. - pokręciłam przecząco głową. - Postanowione. - zaśmiałam się i potargałam włosy loczkowi, który stał najbliżej mnie. - Do zobaczenia. - ruszyłam w stronę drzwi.
- Czyli jeszcze się spotkamy? - Mulat uniósł jedną brew do góry i we trójkę popatrzyli na mnie wyczekująco. Pokiwałam twierdząco głową, co ich bardzo ucieszyło i wyszłam z ich domu. Zrobiłam zakupy w najbliższym sklepie i postanowiłam wrócić do domu pieszo. W połowie drogi do wieżowca zaczął padać deszcz. Na początku była to mżawka, która w mgnieniu oka przemieniła się w potężną ulewę. Ścisnęłam mocniej siatkę z zakupami i zaczęłam biec. Gdy w końcu dotarłam do mieszkania byłam cała przemoczona.
- Kurwa. - przeklęłam pod nosem i odstawiłam zakupy w kuchni. Weszłam do łazienki i zdjęłam z siebie ubrania. Wzięłam gorący prysznic i owinięta ręcznikiem wkroczyłam do pokoju i wygrzebałam jakieś suche ubrania. Szybko założyłam nową bieliznę, szare spodnie dresowe i luźną białą bluzkę. Na stopy założyłam grube skarpety, rozwiesiłam przemoczone ciuchy i powlokłam się do kuchni. Rozpakowałam zakupy i zrobiłam sobie kanapkę z żółtym serem. Usiadłam na kanapie w salonie, przykryłam się kocem i jedząc zaczęłam oglądać jakiś film, który akurat leciał w telewizji. Po około godzinie ktoś zapukał do drzwi. Zwlokłam się z sofy i ruszyłam w ich stronę.
- Cześć. - przywitałam dziewczyny niemrawym uśmiechem. Dziwnie się czułam, drapało mnie w gardle, a ból głowy coraz bardziej się nasilał.
- Matko, przecież ty jesteś chora!- wykrzyknęła Mia. - Natychmiast do łóżka!- weszły do środka i zamknęły za sobą drzwi.
- Dziewczyno nie tak głośno! - skrzywiłam się i wykonałam jej polecenie. Zagrzebałam się pod kołdrą i szczelnie się nią przykryłam.
- Co ty dzisiaj robiłaś? - Nicole usiadła obok mnie i pokręciła głową.
- Oj, wracałam do domu i się rozpadało. Pewnie dlatego. - wytłumaczyłam. - Wcześniej nic mi nie było. - dodałam i przymknęłam oczy. - Która godzina?
- Prawie ósma. - blondynka podała mi kubek z herbatą. Uśmiechnęłam się do niej i chwyciłam go w dłonie. - Wiesz my powinnyśmy już iść, wiesz szkoła. Trzeba się trochę przygotować. Nie obrazisz się jak pójdziemy? - podrapała się po głowie i popatrzyła na mnie zmieszana.
- No co ty! Idźcie! - zaśmiałam się cicho. - Przyjdźcie jutro. Może będę się trochę lepiej czuła. - pożegnały się ze mną i wyszły z mieszkania. Napisałam smsa do Maxa: "Gdzie jesteś?". Upiłam łyk herbaty i usiadłam na brzegu łóżka. Wzięłam laptopa i z powrotem się położyłam. Włączyłam laptopa, przejrzałam facebooka i twitttera. Dodałam nowego posta: "Sama w domu. W dodatku chora. ;(" Odstawiłam laptopa na podłogę, przykryłam się kołdrą i zamknęłam swoje ciężkie powieki.
Niall.
Gdy Zoe wyszła z naszego domu poszedłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku. Włączyłem jakiś film na laptopie. Po obejrzeniu Iron Mena zrobiłem sobie kanapki w kuchni i wróciłem do pokoju. Zjadłem przygotowane wcześniej jedzenie i sprawdziłem twittera. Gdy zobaczyłem wpis brunetki od razu mój humor się pogorszył. Jest chora i do tego sama w domu. Założyłem na siebie bluzę, wziąłem kluczyki od samochodu i wyszedłem z domu. Podjechałem do jakiejś restauracji , kupiłem dla niej coś ciepłego do jedzenia i udałem się do jej domu. Zadzwoniłem dzwonkiem i po chwili w drzwiach pojawiła się zaspana niebieskooka.
- Co ty tu robisz? - zapytała zaskoczona moją wizytą. Uśmiechnąłem się do niej szeroko i wszedłem do środka.
- Jesteś chora, więc mam dla Ciebie coś do jedzenia. Oczywiście sam ugotowałem. - zaśmialiśmy się oboje. Objąłem ją ramieniem i mocno do siebie przytuliłem. Dziewczyna jednak odepchnęła mnie od siebie, zrobiłem smutną minkę i popatrzyłem na nią.
- Jestem chora, zarazisz się. - wytłumaczyła i ruszyła w stronę kuchni. - Pozatym nie jestem głodna. - poszedłem za nią i postawiłem dania na wynos na blacie kuchennym.
- Musisz coś zjeść, bo nigdy nie wyzdrowiejesz! - pokręciłem głową i podsunąłem jej pod nos miskę z zupą. - Jedz! - potargałem jej włosy i podałem łyżkę. - Ja dla siebie mam spaghetti! - Zaśmiałem się i zacząłem jeść.
- Strasznie dużo jesz. - uśmiechnęła się delikatnie. - Uwielbiam rosół, skąd wiedziałeś?
- Męska intuicja! - zawołałem i zjadłem kolejny widelec potrawy.
- Pfy! Nie ma takiego czegoś! - wytknęła język w moją stronę. Mhmm, pyszny. - powiedziała gdy skończyła.
- Jasne, że jest! - obużyłem się i widelcem zacząłem bawić się makaronem.
- Co, już nie możesz? - zaśmiała się, a ja tylko pokiwałem głową. - O matko Niall Horan nie chce jeść? - pokręciła głową, zabrała mi widelec i zaczęła jeść spaghetti.
- Widzę, że zdrowiejesz. - szturchnąłem ją w bok i obydwoje roześmialiśmy się. - Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowałem po skończeniu posiłku.
- Horror! Uwielbiam horrory! - na jej twarzy pojawił się uśmiech. - Co powiesz na "Krzyk 4"?
- Z wyborem filmu zdaję się na Ciebie. - usiedliśmy wygodnie na kanapie. - A gdzie jest Twój brat?
- Kto to wie? - wzruszyła ramionami i posmutniała. - Nie odpisuje mi. Trochę się o niego martwię.
- Nie martw się. - uśmiechnąłem się do niej. - Może jest na jakiejś imprezie. - położyłem dłoń na jej ramieniu.
- Na pewno. - uśmiechnęła się delikatnie i zaczęliśmy oglądać film. Bardzo boję się horrorów, więc co chwilę zasłaniałem sobie oczy poduszką albo dłonią swoją lub dziewczyny, natomiast ona śmiała się ze mnie i z filmu. - Dziękuję. - powiedziała po dłuższej chwili ciszy. Popatrzyłem na nią nieco zdziwiony. - No za to, że przyszedłeś i siedzisz tu teraz ze mną. I przepraszam, że jestem dla Was czasem niemiła, ale nie ufam ludziom, zraziłam się do nich. Nie zadawaj żadnych pytań, bo i tak Ci nie odpowiem. - zaśmiała się cicho i oparła głowę o moje ramię. - Jeszcze raz dziękuję.
- Nie ma za co. - odpowiedziałem nieco zszokowany i wróciłem do oglądania.
Zoe śpi, a film już dawno się skończył. Nie wiem czy mam sobie pójść czy może z nią zostać. Co chwilę rozglądam się po pomieszczeniu, gdyż boję się po horrorze i mam wrażenie, że ktoś zaraz tu wejdzie i coś nam zrobi. W pewnym momencie ktoś otworzył drzwi wejściowe. Moje serce zaczęło bić szybciej, od razu wstałem z kanapy jak oparzony i zacząłem budzić dziewczynę.
- Zoe, obudź się, ktoś się włamuje! - potrząsnąłem nią i krzyknąłem, ponieważ w salonie pojawił się osobnik płci męskiej nieco starszy ode mnie. - O matko! - krzyknąłem i schowałem się za kanapą.
***
Przepraszam, że długo nie dodawałam, ale nie miałam czasu. Jestem teraz na obozie, a potem jadę do Grecji i też nie będę często dodawać.
Jak myślicie kto włamał się do mieszkania Zoe?
Do napisania xx.
P.S. Przepraszam jeśli pojawią się jakieś błędy, ale pisałam to na telefonie i trudno mi tu wszystko sprawdzić.
Tak wiem, jest krótki ;(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz