czwartek, 13 września 2012

Rozdział 8

Wykręciłam numer do Louisa, jednak po pierwszym sygnale rozłączyłam się, gdyż przypomniałam sobie o moim problemie z głosem. Napisałam szybko smsa z zapytaniem czy nie podwiózłby mnie gdzieś. Po chwili dostałam wiadomość, że zaraz będzie pod blokiem. Założyłam ciemną bluzę blondyna, której mu wcześniej nie oddałam i zeszłam na dół, gdzie czekał już Tomlinson. Stał oparty o samochód i szeroko się do mnie uśmiechnął.
- Już się stęskniłaś? - zaśmiał się, a ja uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak gdy przypomniałam sobie w jakim celu poprosiłam go o przysługę moje oczy zalały łzy. - Co się stało? - podszedł do mnie bliżej i mocno do siebie przytulił. Teraz rozpłakałam się na dobre. Ludzie patrzyli się na nas dosyć dziwnie, jednak nie przeszkadzało mi to teraz. Najważniejsze było, żeby dojechać do szpitala, w którym już dzisiaj niestety byłam. Telefon, który wcześniej odebrałam był właśnie stamtąd. Zadzwonili do mnie po to żebym przyjechała odebrać brata, który wczoraj miał wypadek.
- Jedziemy do szpitala. - wyszeptałam i wydostałam się z jego uścisku.
- Coś Ci się stało? Gorzej się czujesz? - pokręciłam tylko głową i usiadłam na miejscu pasażera. Po około dziesięciu minutach stania w korku popatrzyłam na bruneta, który był już dosyć poirytowany.
- Mój brat miał wypadek. - powiedziałam bardzo ochrypniętym głosem i zacisnęłam usta w wąską, żeby po raz kolejny się nie rozpłakać.
- Dojechaliśmy. - oznajmił po chwili Lou i położył rękę na moim ramieniu. Uśmiechnęłam się do niego delikatnie i wysiedliśmy z auta. - Iść z Tobą czy poczekać tutaj? - wzruszyłam ramionami i udałam się do środka. Po chwili usłyszałam jak ktoś biegnie i łapie mnie za rękę odwracając w swoją stronę. No tak, Louis. Posłałam mu zdziwione spojrzenie. - Przecież ktoś musi mówić, prawda? - skinęłam głową i razem poszliśmy do recepcji. - Dzień dobry. Szukamy... właśnie kogo my szukamy? - zaśmiał się i popatrzył na mnie. Pokręciła głową z niedowierzaniem i głośno westchnęłam.
- Mojego brata. Max Miles. - wydukałam. - Gdzie jest?
- Jest na ostatnich badaniach. - oznajmiła dziewczyna mniej więcej w moim wieku o fioletowych włosach. - Zaczekajcie tutaj. - pokazała dłonią na krzesła naprzeciwko i szeroko się uśmiechnęła. Usiadłam na białym plastikowym krześle i zaczęłam grać w jakąś grę w telefonie. Jednak Lou zamiast usiąść obok mnie stał przy recepcji i ewidentnie flirtował z dziewczyną. Uśmiechnęłam się sama do siebie, jednak zaraz uśmiech zszedł mi z twarzy, gdyż zza białych drzwi wyszedł mój brat. Podbiegłam do niego i mocno się w niego wtuliłam.
- Ej, młoda tylko się nie popłacz. - zaśmiał się i objął mnie lewą ręką. Pocałował w czoło i pogłaskał po plecach. -Przecież nic ni się nie stało.
- Ale mogło. - dopiero teraz zobaczyłam, że prawą rękę ma w gipsie. Lekko się skrzywiłam i pokręciłam głową. - A to? - pokazałam na prawą rękę.
- To tylko złamanie. - uśmiechnął się i podszedł do nas Lou.
- Cześć, jestem Louis. - przedstawił się i podał mojemu bratu dłoń.
- Cześć. Ja Max. Miło mi. I dzięki, że przywiozłeś tutaj moją siostrę. - uścisnął jego dłoń i obydwaj się uśmiechnęli. - Wracamy? - zwrócił się do mnie, na co tylko pokiwałam głową.

* Tydzień później.

Ostatni tydzień miną mi bardzo szybko. Musiałam niańczyć tego idiotę, który sam nie mógł za wiele zrobić, przez tą złamaną rękę. Codziennie przychodził któryś z chłopaków, bo jak to mówili, jestem chora i ktoś musi się mną zająć. Bardzo ich przez ten czas polubiłam. Z resztą nie tylko ja, bo Max, też  się z nimi zakolegował.
- Spokój! Głowa mnie już boli od tych waszych wrzasków! - delikatnie się skrzywiłam i walnęłam poduszką najbliżej siedzącego obok mnie Louisa.
- Bitwa na poduszki! - pisnął Tomlinson i cała piątka, zaczęła obkładać się poduszkami. Szybko wycofałam się do kuchni i zamknęłam za sobą drzwi. Po chwili usłyszałam pisk Harrego, który pewnie dostał i od razu się roześmiałam.
- Z czego się śmiejesz? - nade mną stał Mulat i bacznie mi się przyglądał.
- Z was. - uśmiechnęłam się i nalałam sobie soku pomarańczowego do szklanki. - Harry jeszcze żyje? - Upiłam łyk napoju i uśmiechnęłam się pod nosem.
- Nie wiem. Ostatni raz widziałem jak leżał na podłodze. - zaśmiał się i usiadł obok mnie. - Jak się czujesz? Widzę, że już dużo lepiej. - uśmiechnął się pod nosem.
- Tak. Dzięki, że pytasz. - przygryzłam dolną wargę i wbiłam swój wzrok w palce, którymi nerwowo stukałam o stół. Zayn położył swoją dłoń na mojej po czym delikatnie ją pogłaskał. Popatrzyłam na niego zdziwiona i szybko zabrałam swoją dłoń. W tym samym momencie do pomieszczenia wbiegł Liam.
- Chodźcie! Idziemy do klubu! - zakomunikował uśmiechnięty od ucha do ucha. - Idź się szybko przebrać, bo już zamówiliśmy taksówki! - popatrzyłam na swoje ubranie. No tak, na sobie miałam szare dresy i białą za dużą koszulkę.
- A nie mogę jechać tak? - zaśmiałam się i wytknęłam język w jego stronę. Wstałam do stołu i udałam się do swojego pokoju. Założyłam czarną, przezroczystą koszulkę, którą wpuściłam w różowe spodnie i do tego czarne vansy. Rozczesałam szybko włosy i związałam je w wysokiego koka.
- Długo jeszcze? - ktoś zapukał do drzwi i delikatnie je uchylił.
- Jeszcze chwila! - odkrzyknęłam i zrobiłam równe kreski eyelinerem na powiekach.
- Mhmm, jak ładnie. - za moimi plecami pojawił się Zayn. Dotknął mojego ramienia, a ja od razu się wzdrygnęłam.
- To jak idziemy? - uśmiechnęłam się i szybkim krokiem wyszłam z pokoju.
- No w końcu! - na twarzy pozostałej czwórki pojawił się uśmiech. Popatrzyłam na zegar w przedpokoju. Była osiemnasta. Napisałam jeszcze karteczkę do brata, że nie wiem kiedy wrócę i całą szóstką zjechaliśmy windą na dół, gdzie czekały już dwie taksówki. W pierwszej usiedli Zayn, Louis i Harry, natomiast w drugiej ja, Niall i Liam.
- W końcu się zabawimy! - na twarzy farbowanego blondyna pojawił się uśmiech.
- Nie pijcie tylko za dużo. - Liam popatrzył na niego surowo i pokręcił głową.
- Nie wiem jak reszta, ale ja mam zamiar się upić.- zaśmiałam się i delikatnie walnęłam brązowowłosego w ramię. Po chwili byliśmy już pod klubem, więc wysiedliśmy z czarnego auta i udaliśmy się do środka. Od razu uderzył mnie pomieszany zapach alkoholu i papierosów.
- Tam jest wolny stolik! - Louis skierował się w stronę białej kanapy z czarnym stolikiem. - Co chcecie? - zapytał, gdy już wygodnie usiedliśmy.
- Weź dwie butelki wódki i szybko wracaj! - ponaglił go Harry. - I pięć kieliszków!
- Kto nie pije? - zdziwiłam się i popatrzyłam na nich zdziwiona.
- Ja! - uśmiechnął się siedzący obok mnie Liam.
- Dlaczego? - zapytałam nie za bardzo rozumiejąc dlaczego nie chce z nami wypić.
- Po prostu nie mogę. - przeczesał włosy dłonią i skierował swój wzrok na Louisa, który szedł już w naszą stronę.
- Proszę bardzo. Dwie butelki wódki, kieliszki i dla Ciebie sok pomarańczowy. Pamiętałem. - postawił wszystko na stoliku, zaśmiał się i puścił oczko do bruneta.

Trzy godziny później:
- Chodź zatańczyć! - oparłam swoją ciężką głowę o ramie Liama. - Proszę!
- Ty nawet nie ustoisz na własnych nogach. - objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. - Chodźcie, zbieramy się!
- Nieee! - dało się słyszeć sprzeciw reszty. - Jeszcze trochę! - negocjował pijany loczek.
- Zaraz wrócę. - zakomunikowałam i chwiejnym krokiem ruszyłam w stronę baru. Nagle ktoś złapał mnie od tyłu. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się Zayn.
- Co tam ślicznotko? - objął mnie w tali, przysunął do siebie i zaczął całować.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam i walnęłam go w twarz. Szybko zrezygnowałam z udania się do baru i wróciłam do stolika. - Liam wracamy.
- Ale przecież chciałaś zostać. - zdezorientowany popatrzył na mnie. - No dobrze, już idziemy. Chłopaki dacie radę? - zapytał swoich przyjaciół
- Nie martw się. - Louis wypił kolejny kieliszek i poklepał go po ramieniu.
- Chodź księżniczko. - zaśmiał się i objął mnie ramieniem, żebym się nie potknęła. - Oj, chyba za dużo wypiłaś. - uśmiechnął się do mnie czarująco i gdy byliśmy już na zewnątrz wsiedliśmy do taksówki, która akurat była wolna.
- O matko niedobrze mi. - zasłoniłam swoje usta dłonią i zamknęłam oczy.
- Wytrzymaj jeszcze chwilę.  - położył mi dłoń na ramieniu. - Można trochę szybciej? - skierował swoje pytanie do kierowcy, więc po chwili wysiedliśmy już z auta. Przytrzymał moje potargane włosy z tyłu, a ja jak przystało na kulturalną dziewczynę zwymiotowałam w najbliższe krzaki. Liam wziął mnie na ręce i wniósł do ich domu.  Po chwili znalazłam się w dużym pokoju z jasnymi ścianami. Po prawej stronie stoi ogromna biała szafa przed którą znajduje się brązowa, podłużna pufa, a bok niej białe łóżko z brązową pościelą i kilkoma poduszkami. Naprzeciwko wejścia jest wielkie okno, a  naprzeciw łózka wisi telewizor. Natomiast z lewej strony znajduje się stolik na którym stoi wazon z białymi kwiatami.
- Ładnie tu masz. - uśmiechnęłam i rzuciłam się na łóżko. - I wygodnie. A ty gdzie będziesz spał?
- Pójdę na dół, do salonu. - usiadł po drugiej stronie łóżka i przykrył mnie pościelą.
- Daj spokój, kładź się tutaj. - poklepałam miejsce obok.
- A nie chcesz się w coś przebrać? - zapytał i zdjął swoją koszulkę ukazując swój umięśniony tors. Położył się na boku, twarzą do mnie i zaczął mi się uważnie przyglądać.
- Nie, nie mam już sił. Wyczuwam jutro wielkiego kaca. - delikatnie się skrzywiłam i zamknęłam oczy.
- Dlaczego chciałaś wcześniej wrócić?
- Na prawdę chcesz tego słuchać? - kiwną tylko głową. - Zayn się dziwnie zachowuje. I... I jak chciałam pójść po coś do picia do baru, to poszedł za mną i mnie pocałował. Potem dałam mu w twarz i od razu do Ciebie przyszłam. - w moich oczach pojawiły się łzy, a gdy brunet to zobaczył od razu mnie do siebie przytulił.
- Hej, nie płacz. - pogłaskał mnie po policzku. - Porozmawiam z nim. - wtuliłam się w jego klatkę piersiową i cicho westchnęłam. Och, jakie on miał śliczne perfumy. Odetchnęłam głęboko i od razu się uśmiechnęłam
- Pytanie za pytanie. Dlaczego nie piłeś? - zapytałam zaciekawiona i zaczęłam kreślić kółka na jego brzuchu.
- Łaskoczesz! - zaśmiał się i złapał moją dłoń. - Po prostu nie mam jednej nerki i boję się, że coś może mi się stać jak wypiję.
- Dobranoc. - ostatni raz poczułam jego słodki zapach i powoli zaczęłam odpływać do krainy snów.
- Dobranoc. - odpowiedział i położył swoją dłoń na mojej talii.


***

Jedno wielkie PRZEPRASZAM. Za to, że długo nie dodawałam. Ale miałam i nadal mam dylemat z kim związać główną bohaterkę.
Co sądzicie o rozdziale? Podoba się czy raczej nie? I czekam na wasze opinie z kim powinna być Zoe.

xx