- Nie gadaj tylko wsiadaj. - zaśmiał się Louis. Dołączyłam więc do chłopaków, którzy siedzieli już w środku.
Bawiliśmy się świetnie, trochę tańczyliśmy, trochę siedzieliśmy i rozmawiając piliśmy różne drinki. Nie wypiłam za dużo jednak alkohol i tak zrobił swoje. Do domu wróciłam dopiero po godzinie drugiej.
- Dzięki za udany wieczór. - posłałam im buziaka w powietrzu i zamknęłam za sobą drzwi samochodu. Powolnym i nieco chwiejnym krokiem ruszyłam na górę i weszłam do mieszkania. - Jeszcze nie śpisz? - zdziwiłam się widząc siedzącego w salonie brata. Stanęłam w drzwiach i oparłam swoją głowę o framugę.
- Gdzie ty byłaś? - jego twarz była tak poważna, że nie wytrzymałam i głośno się zaśmiałam.
- Daj spokój! Jestem już dorosła i umiem o siebie zadbać. - skrzywiłam się i pobłażliwie na niego popatrzyłam.
- Po prostu jesteś moją młodszą siostrą i się o Ciebie martwię. - przytulił i pocałował mnie w czoło. - A teraz idź się kąpać i spać. Jak ty jutro do pracy pójdziesz? - pokręcił głową i poklepał mnie po ramieniu.
- Normalnie! Oj, jakoś dam radę. - zaśmiałam się i zniknęłam za drzwiami łazienki. Wzięłam zimny prysznic, ubrałam się w piżamę, a następnie zasnęłam w swoim pokoju.
O dziesiątej obudziłam się z ogromnym bólem głowy.
- O matko. - wymamrotałam i wygrzebałam się spod kołdry. Wyjrzałam przez okno i jeszcze raz się załamałam. - Znowu pada. - jęknęłam i wyjęłam z szafy jeansy wraz z miętową bluzą i ruszyłam do łazienki. Położyłam ubrania na grzejniku i zajęłam się maskowaniem opuchniętych oczu. Po chwili wszystko było gotowe. Umyłam zęby i założyłam wcześniej przygotowany zestaw.Następnie udałam się do kuchni, w której nalałam sobie soku pomidorowego ( jeden z dwóch najlepszych sposobów na kaca. Ten drugi to picie dużych ilości wody :D ) i zaczęłam jeść bułkę. Po skończeniu "śniadania" postanowiłam zadzwonić do pracy, przecież nie wiedziałam nawet o której mam tam przyjść.
- Cześć, tu Zoe. - przywitałam się jednocześnie szukając czarnej torby Nike. - Co dzisiaj robimy?
- O szesnastej mamy sesję do jakiejś gazety, więc masz jeszcze dużo czasu. Do zobaczenia!. - usłyszałam w słuchawce.
- Do zobaczenia! - odpowiedziałam entuzjastycznie, bo w końcu znalazłam torbę. Założyłam miętowe buty i wzięłam do ręki smycz. - Aaron! - zawołałam, a on od razu przybiegł. - Kochany piesek! - pocałowałam go w czubek głowy i przypięłam smycz do jego obroży. Po chwili byliśmy już w parku.
- Czy to ty byłaś ostatnio z chłopakami z One Direction w klubie? - usłyszałam za sobą głos mężczyzny.
- Nic Ci do tego. - wycedziłam i odwróciłam się do niego przodem. Od razu oślepił mnie blask fleszy. Ominęłam go i szybkim krokiem popędziłam do mieszkania. Nasypałam karmy do miski i dolałam wody do drugiej. - Do wieczora. - pogłaskałam psa i wyszłam z domu. Popatrzyłam na zegarek, była dopiero trzynasta. Jeszcze trzy godziny. Co ja będę robić przez ten czas? Trudno, pójdę wcześniej, lepiej się przygotuję. Założyłam okulary, żeby nikt mnie już nie rozpoznał i żwawym krokiem ruszyłam do studia. Po godzinie byłam na miejscu. - Hej Amy. - przywitałam się z recepcjonistką. - Mam prośbę. Znajdziesz mi jakąś ekipę remontową? - uśmiechnęłam się, a brunetka pokiwała głową.
- Zrobię co w mojej mocy. - odwzajemniła mój uśmiech. - Na górze czeka na Ciebie niespodzianka. - puściła mi prawe oczko.
- Już się nie mogę doczekać. - powiedziałam z ironią w głosie i udałam się na drugie piętro. Co to może być? Może ta sesja jest jakaś wyjątkowa? Może poznam kogoś kto pomoże mi zostać sławną fotografką? Jednak gdy weszłam do sali wszystkie moje wątpliwości zostały rozwiane. Przede mną stał wielki bukiet kremowych róż. - O matko! - wyszeptałam. Odnalazłam karteczkę na której widniał napis: "Dziękujemy ;*". Zrobiłam zdjęcie kwiatów telefonem i wrzuciłam na twittera z dopiskiem:
"Liam, Louis, Niall, Zayn i Harry. To od Was?"
Od razu odpisali mi z grupowego konta: "Tak :)"
No tak, mogłam się tego spodziewać. Zapytałam: "Z jakiej okazji?"
" Po pierwsze bardzo Cię lubimy. Po drugie dziękujemy Ci za wspólnie spędzony wieczór. Powtórzymy to?". Chcą się spotkać jeszcze raz? Po co mi to wszystko. Fakt, są nawet fajni, tylko nie chcę być na pierwszych stronach gazet. To nie dla mnie. Paparazzi już zaczęli za mną chodzić, chociaż spotkałam się z nimi tylko raz. Odmówię im. "Nie, raczej nie. Dziękuję za tłumy reporterów."
- Zoe! - usłyszałam za sobą uradowany głos Jakoba. - Co tam u Ciebie słychać?
- Cześć! Wszystko dobrze. A jak u Ciebie? Jak dziewczyna? - zasypywałam go pytaniami. - Już wracasz?
- Znacznie lepiej. - uśmiechnął się blado. - Nie, jeszcze nie. Na razie wszystko zostawiam Tobie. Chciałem się tylko dowiedzieć jak Ci idzie.
- Sama nie wiem. Wczoraj chyba było dobrze. - przygryzłam dolną wargę. - Zobaczymy jak pójdzie dzisiaj. Jak coś spieprzę to będzie Twoja wina! - zaśmiałam się i pokazałam na niego palcem.
- Dasz radę. - puścił mi oczko. - Trzymaj się. - wyszedł z pokoju i zostawił mnie w nim samą. Po chwili zaczęła się sesja, a po dwóch godzinach było już po wszystkim. Wzięłam bukiet i wyszłam z budynku. W pewnym momencie ktoś wyrwał mi kwiaty. Inna osoba zasłoniła mi oczy i nim zaczęłam głośno krzyczeć zakryła mi usta dłonią. Wciągnęli mnie do jakiegoś samochodu i posadzili na siedzeniu. Zawiązali mi na oczach chustkę.
- Co wy robicie, kim wy jesteście? - przerażona podciągnęłam nogi na siedzenie i oparłam podbródek na kolanach.
- Porywamy Cię! - odezwał się znajomy mi głos.
- Skądś was znam. - przygryzłam dolna wargę - Znam ten głos.
- Chłopaki zdemaskowała nas. - powiedział ten sam chłopak i cicho westchnął. Zdjął mi opaskę i w tej chwili ukazał mi się brunet.
- Louis! - wrzasnęłam. - Jak mogliście? - oburzyłam się. - Wypuśćcie mnie stąd! - próbowałam otworzyć drzwi, jednak nie mogłam tego zrobić.
- Nie uciekniesz nam. - wyszczerzył się. - Przywitaj się z Niallem i Zaynem. - pokazał dłonią na chłopaków siedzących z przodu.
- Nie mam zamiaru. Jestem na was obrażona! Co wy sobie myślicie? Że możecie kogoś tak po prostu "zabrać" z ulicy? To jest porwanie! - popatrzyli się na mnie rozbawieni i pokiwali głowami. - A ty lepiej patrz na ulicę. - skierowałam swoją uwagę do Mulata i przybrałam naburmuszoną minę.
- Już jesteśmy. - oznajmił dotąd cicho siedzący blondyn i wyszedł z auta.
- O nie! Ja nigdzie nie idę! Mówiłam, że nie chcę się z wami spotykać. -pokręciłam głową i przylgnęłam do siedzenia.
- Oczywiście, że tak. - w drzwiach z mojej strony pojawił się Nialler. - Chodź. - wyciągnął rękę w moim kierunku i szelmowsko się uśmiechnął.
- Gdzie jesteśmy? - skrzywiłam się i popatrzyłam na niego błagalnie.
- U nas w domu. - zaśmiał się i wyciągnął mnie z samochodu. - Zapraszam. - objął mnie ramieniem, które od razu strąciłam, a on popatrzył na mnie smutnym wzrokiem. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam w kierunku furtki. - Gdzie ty idziesz? - wziął mnie "na barana" i zaczął iść w kierunku drzwi wejściowych.
- Puszczaj mnie! - zaczęłam bić go pięściami w plecy, jednak on nie reagował i nadal szedł w kierunku domu cicho się śmiejąc. Po chwili zrezygnowałam i przestałam go uderzać. - Jesteście niemożliwi. - mruknęłam. Gdy byliśmy już w środku postawił mnie na podłodze i zamknął drzwi na klucz. - Po co mnie tutaj przywieźliście? - westchnęłam
- Bo chcieliśmy spędzić z Tobą czas. - uśmiechnął się Louis zajadając marchewkę. - Co będziemy robić?
- Zagramy na xboxie! - Zayn zatarł ręce i popędził do salonu włączyć konsolę. - No chodźcie! - krzyknął z pokoju, więc ruszyliśmy w jego stronę. Nadal nie wierzę, że jestem u nich w domu, po tym jak mnie "grzecznie zabrali" z ulicy. Dlaczego zgodziłam się najpierw iść z nimi do klubu, a potem dać sprowadzić się tutaj. To do mnie nie podobne, martwię się o siebie. Zaśmiałam się w duchu i usiadłam na fotelu. Kurczę, mieli tutaj prześlicznie. - Chodź zagrasz ze mną w fifę! - zwrócił się do mnie.
- Jesteś pewien? - uniosłam jedną brew do góry i posłałam mu kpiące spojrzenie.
- Ja jestem mistrzem. - zaśmiał się i włączył grę. Haha, on mistrzem? Chyba nie wie co mówi. Potarłam dłonią o dłoń i usiadłam obok niego. W końcu zaczęliśmy grę. Na początku przegrywałam 0:2, jednak gdy skończyliśmy było 5:2. Oczywiście dla mnie. Kiedy zobaczyłam minę swojego przeciwnika od razu się roześmiałam. W całym salonie można było słychać oklaski i gwizdy.
- No co, pytałam czy na pewno chcesz ze mną grać i byłeś taki pewny swojej wygranej. A ja po prostu dobrze gram. - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- No ale, ja.. - zaczął z naburmuszoną miną.
- Chłopie, przegrałeś z dziewczyną! - zaśmiał się Lou i poklepał Mulata po ramieniu. Ten posłał mu złowrogie spojrzenie i zaczął gonić go dookoła kanapy. Loui piszczał jak baba, a Zayn wyklinał pod nosem.
- Nieźle grasz. - obok mnie usiadł Niall. - Gdzie się nauczyłaś?
- Jak masz brata to trudno jest nie grać. Kiedyś graliśmy non stop, a teraz nie mamy już czasu. - posmutniałam, ale od razu przybrałam uśmiech.- A dlaczego ten tutaj złości się z przegranej? - zaśmiałam się wskazując na siedzącego na Tomlinsonie Malika.
- Prawie zawsze z nami wygrywa, więc przegrana z dziewczyną trochę go zezłościła. - uśmiechnął się i pokazał na xboxa. - Zagrasz?
- Jasne, ale jak przegrasz odwozisz mnie do domu. - zaśmiałam się i włączyłam grę.
- To może lepiej nie grajmy. - zaśmiał się i wziął pada. Siedliśmy na podłodze i oparliśmy się o kanapę. - Oszukujesz! - zaśmiał się blondyn.
- Ja? Ja nigdy nie oszukuję! - pokręciłam głową i gdy strzeliłam mu gola roześmiałam się z jego naburmuszonej miny. - Musisz się bardziej postarać.
- Daję Ci fory. - mrukną cicho i skupił swój wzrok na telewizorze.
- A gdzie Liam z Harrym? - zapytałam zaciekawiona i strzeliłam kolejną bramkę. - Coś kiepsko Ci idzie.
- Pojechali na zakupy, a my postanowiliśmy pobyć trochę z Tobą. - puścił mi oczko. - No daj człowiekowi wygrać! - zrobił smutną minę i chwilę po tym strzelił mi gola.
* * *
Cześć!
Przepraszam, że tak długo czekacie na nowe rozdziały, ale nie mam za dużo czasu na pisanie. Są trochę krótkie... Ale mam nadzieję, że się Wam spodobają.
Do następnego, Klaudia. xx
P.S. Z kim związać Zoe? Piszcie w komentarzach! :3
- Dasz radę. - puścił mi oczko. - Trzymaj się. - wyszedł z pokoju i zostawił mnie w nim samą. Po chwili zaczęła się sesja, a po dwóch godzinach było już po wszystkim. Wzięłam bukiet i wyszłam z budynku. W pewnym momencie ktoś wyrwał mi kwiaty. Inna osoba zasłoniła mi oczy i nim zaczęłam głośno krzyczeć zakryła mi usta dłonią. Wciągnęli mnie do jakiegoś samochodu i posadzili na siedzeniu. Zawiązali mi na oczach chustkę.
- Co wy robicie, kim wy jesteście? - przerażona podciągnęłam nogi na siedzenie i oparłam podbródek na kolanach.
- Porywamy Cię! - odezwał się znajomy mi głos.
- Skądś was znam. - przygryzłam dolna wargę - Znam ten głos.
- Chłopaki zdemaskowała nas. - powiedział ten sam chłopak i cicho westchnął. Zdjął mi opaskę i w tej chwili ukazał mi się brunet.
- Louis! - wrzasnęłam. - Jak mogliście? - oburzyłam się. - Wypuśćcie mnie stąd! - próbowałam otworzyć drzwi, jednak nie mogłam tego zrobić.
- Nie uciekniesz nam. - wyszczerzył się. - Przywitaj się z Niallem i Zaynem. - pokazał dłonią na chłopaków siedzących z przodu.
- Nie mam zamiaru. Jestem na was obrażona! Co wy sobie myślicie? Że możecie kogoś tak po prostu "zabrać" z ulicy? To jest porwanie! - popatrzyli się na mnie rozbawieni i pokiwali głowami. - A ty lepiej patrz na ulicę. - skierowałam swoją uwagę do Mulata i przybrałam naburmuszoną minę.
- Już jesteśmy. - oznajmił dotąd cicho siedzący blondyn i wyszedł z auta.
- O nie! Ja nigdzie nie idę! Mówiłam, że nie chcę się z wami spotykać. -pokręciłam głową i przylgnęłam do siedzenia.
- Oczywiście, że tak. - w drzwiach z mojej strony pojawił się Nialler. - Chodź. - wyciągnął rękę w moim kierunku i szelmowsko się uśmiechnął.
- Gdzie jesteśmy? - skrzywiłam się i popatrzyłam na niego błagalnie.
- U nas w domu. - zaśmiał się i wyciągnął mnie z samochodu. - Zapraszam. - objął mnie ramieniem, które od razu strąciłam, a on popatrzył na mnie smutnym wzrokiem. Wzruszyłam ramionami i ruszyłam w kierunku furtki. - Gdzie ty idziesz? - wziął mnie "na barana" i zaczął iść w kierunku drzwi wejściowych.
- Puszczaj mnie! - zaczęłam bić go pięściami w plecy, jednak on nie reagował i nadal szedł w kierunku domu cicho się śmiejąc. Po chwili zrezygnowałam i przestałam go uderzać. - Jesteście niemożliwi. - mruknęłam. Gdy byliśmy już w środku postawił mnie na podłodze i zamknął drzwi na klucz. - Po co mnie tutaj przywieźliście? - westchnęłam
- Bo chcieliśmy spędzić z Tobą czas. - uśmiechnął się Louis zajadając marchewkę. - Co będziemy robić?
- Zagramy na xboxie! - Zayn zatarł ręce i popędził do salonu włączyć konsolę. - No chodźcie! - krzyknął z pokoju, więc ruszyliśmy w jego stronę. Nadal nie wierzę, że jestem u nich w domu, po tym jak mnie "grzecznie zabrali" z ulicy. Dlaczego zgodziłam się najpierw iść z nimi do klubu, a potem dać sprowadzić się tutaj. To do mnie nie podobne, martwię się o siebie. Zaśmiałam się w duchu i usiadłam na fotelu. Kurczę, mieli tutaj prześlicznie. - Chodź zagrasz ze mną w fifę! - zwrócił się do mnie.
- Jesteś pewien? - uniosłam jedną brew do góry i posłałam mu kpiące spojrzenie.
- Ja jestem mistrzem. - zaśmiał się i włączył grę. Haha, on mistrzem? Chyba nie wie co mówi. Potarłam dłonią o dłoń i usiadłam obok niego. W końcu zaczęliśmy grę. Na początku przegrywałam 0:2, jednak gdy skończyliśmy było 5:2. Oczywiście dla mnie. Kiedy zobaczyłam minę swojego przeciwnika od razu się roześmiałam. W całym salonie można było słychać oklaski i gwizdy.
- No co, pytałam czy na pewno chcesz ze mną grać i byłeś taki pewny swojej wygranej. A ja po prostu dobrze gram. - zaśmiałam się i pokręciłam głową.
- No ale, ja.. - zaczął z naburmuszoną miną.
- Chłopie, przegrałeś z dziewczyną! - zaśmiał się Lou i poklepał Mulata po ramieniu. Ten posłał mu złowrogie spojrzenie i zaczął gonić go dookoła kanapy. Loui piszczał jak baba, a Zayn wyklinał pod nosem.
- Nieźle grasz. - obok mnie usiadł Niall. - Gdzie się nauczyłaś?
- Jak masz brata to trudno jest nie grać. Kiedyś graliśmy non stop, a teraz nie mamy już czasu. - posmutniałam, ale od razu przybrałam uśmiech.- A dlaczego ten tutaj złości się z przegranej? - zaśmiałam się wskazując na siedzącego na Tomlinsonie Malika.
- Prawie zawsze z nami wygrywa, więc przegrana z dziewczyną trochę go zezłościła. - uśmiechnął się i pokazał na xboxa. - Zagrasz?
- Jasne, ale jak przegrasz odwozisz mnie do domu. - zaśmiałam się i włączyłam grę.
- To może lepiej nie grajmy. - zaśmiał się i wziął pada. Siedliśmy na podłodze i oparliśmy się o kanapę. - Oszukujesz! - zaśmiał się blondyn.
- Ja? Ja nigdy nie oszukuję! - pokręciłam głową i gdy strzeliłam mu gola roześmiałam się z jego naburmuszonej miny. - Musisz się bardziej postarać.
- Daję Ci fory. - mrukną cicho i skupił swój wzrok na telewizorze.
- A gdzie Liam z Harrym? - zapytałam zaciekawiona i strzeliłam kolejną bramkę. - Coś kiepsko Ci idzie.
- Pojechali na zakupy, a my postanowiliśmy pobyć trochę z Tobą. - puścił mi oczko. - No daj człowiekowi wygrać! - zrobił smutną minę i chwilę po tym strzelił mi gola.
* * *
Cześć!
Przepraszam, że tak długo czekacie na nowe rozdziały, ale nie mam za dużo czasu na pisanie. Są trochę krótkie... Ale mam nadzieję, że się Wam spodobają.
Do następnego, Klaudia. xx
P.S. Z kim związać Zoe? Piszcie w komentarzach! :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz